wtorek, 8 października 2013

252. Endorfiny - hormony szczęścia :)

Tak jak obiecałam zafundowałam sobie mega dawkę endorfin :)
Jako pierwsze było TBC z Martą.


A później Body Pump z Marcinem.

źródło
Czas ćwiczeń 1 godz 58 min.
Spalone kalorie 672

Jutro stretching z uczniami, a potem w klubie rowerek :)

poniedziałek, 7 października 2013

251. Zwierciadło



Foto
Już trzeci dzień bez ćwiczeń.

Słabość jakaś.
Dziwne myśli przed snem, zwątpienie, wspomnienia... cholernie silne wspomnienia.
Ale od jutra koniec!
Wracam do siebie w sobie!
Potrzebuję endorfin w ten jesienny czas i je sobie dostarczę! (choćbym miała je tylko narysować)


niedziela, 6 października 2013

sobota, 5 października 2013

249. Koronkowy kołnierzyk

Oświadczam publicznie, że zamierzam przełamać niemoc robótkową i podejmuję się wyzwania.

Oto ono:


Wzór:


Nić:


Szydełko? No właśnie... będę dopiero próbować dobrać odpowiedni numer.


248. Sygnały

 
Dziesięć sygnałów ostrzegających przed groźbą zadowolenia:

1. Skłonność do spontanicznego myślenia i działania bez obaw.
2. Niewątpliwa zdolność do rozkoszowania się każdą chwilą.
3. Utrata zainteresowania oceną i potępieniem ze strony innych.
4. Utrata zainteresowania konfliktami.
5. Utrata zainteresowania oceną i potępianiem samego siebie.
6. Odzwyczajenie od zamartwiania się.
7. Powracające fazy szanowania i cenienia sobie życia.
8. Uczucie przyjemności płynące z więzi z innymi i z naturą.
9. Rosnąca skłonność do dostrzegania i przyjmowania do wiadomości życia w dostatku.
10. Napady serdecznego śmiechu z całego serca.
źródło internet
 

niedziela, 29 września 2013

245. Nieproszone sny

Jak mam prosić byś w końcu przestał mi się śnić? W tym innym wymiarze jest... Jednak w końcu budzę się
i wtedy rzeczywistość ciska mną bez pardonu o twardą, zimną podłogę. Na nowo boli. Może mniej niż na początku, ale to zawsze jednak ból. Jestem tym już tak bardzo zmęczona. Najtrudniej jest w niedzielny poranek. Udaję sama przed sobą, że jest dobrze, że daję radę... Gdy nagle przypomina mi się sen. Już nie chcę. Już mam dość. Wymazuję wszystko każdego dnia.
Dlaczego tak się dzieje?
Skąd te sny? Jesteś w nich tak bardzo smutny. Milczący. Tej nocy byłeś zapłakany, w ciszy ocierałam łzy
z Twoich policzków.

Ale nie jest. Dojdzie do tego, że będę bała się zasnąć.


Czy nie odbyłam już wystarczającej "żałoby"?
Bo czuję się oszukana?
Bo wszystko w co na nowo przy Tobie uwierzyłam okazało się finalnie jednym wielkim kłamstwem?
Uwierzyłam, bo nieustannie dostawałam obietnice, że na zawsze, że się uda, że udowodnimy światu... I co?
Lekką ręką wszystko zostało przekreślone. Jak gdyby nic, co było wcześniej nie miało kompletnie żadnego znaczenia. Bez rozmowy, bez możliwości naprawy, jak zepsutą zabawkę - wyrzucić, będzie następna... I jest. Wygrzebana ze śmietnika przeszłości, wielokrotnie oczerniana i wyśmiewana, bez krzty szacunku do tego co było.